|
Projekt kulturoznawczo-lingwistyczny X LO - Hojer EFTERSKOLE - szerzej
Kolejna, trzecia już, wymiana ze szkoła duńską, stworzyła grupie 22 uczniów Liceum Ogólnokształcącego im.I.J.Paderewskiego możliwość spędzenia czterech dni w zupełnie innych realiach kulturowych. Nie blisko 400 tysięczne Katowice , a tysięczne Hojer, nie szkoła publiczna, a roczna szkoła prywatna, nie 500 uczniów lecz tylko 60....Kontakt z tak odmienną rzeczywistością mógłi powinien zaciekawiać i intrygować..I tak też było.
Pierwsze dwa dni to pobyt na terenie szkoły – dużej , nowoczesnej , dobrze wyposażonej w sprzęt techniczny i sportowy. Tak bywa jednak głównie w szkołach prywatnych, gdzie rodzice płacą czesne według ich dochodu. Szkoła z internatem, dyscypliną zagubioną we współczesnym świecie i zdrowymi zasadami współżycia międzyludzkiego. Co to oznacza? Czas wykorzystany od 7 rano do 22.30 , kiedy to gasi się światło; czas dzielony miedzy naukę, przerwy na posiłki, zajęcia sportowo- muzyczne, naukę i spotkania koedukacyjne w wyznaczonych miejscach. Brzmi dziwnie ? No i jeszcze dyżury w kuchni, wyznaczone regulaminem zachowanie na stołówce, cotygodniowe wspólne sprzątanie budynku no i to codzienne, tuz przed spaniem, odkurzanie szkolnych wykładzin i czyszczenie toalet. I to wszystko wykonywane z uśmiechem, chętnie i nawet radośnie, bo wszystkich łączy poczucie wspólnoty. To zasadniczy cel takiego pomysłu edukacyjnego, typowego tylko dla Danii, proponowanego w ponad 200 szkołach kilkumilionowego kraju. Chętni nadal są bowiem mimo kryzysu, szkoły te postrzegane są jak kuźnie charakteru i atrakcyjny pomysł na jeden rok spędzony poza domem. Uczestniczyliśmy w normalnym życiu szkoły przez dwa dni. Było śniadanie o 7.15, warsztaty kulturoznawcze o życiu w Danii i w Polsce, dużo sportu w najlepszym wydaniu, wspólnie zjadane posiłki i wycieczki w krainę równin, kanałów, tam, wiatraków i dzikiego morza. Słowem sielsko i anielsko. Kolejne dwa dni to czas spędzony u rodzin, zwykle anglojęzycznych w różnych pokoleniach, otwartych, życzliwych i troskliwych. Takich jak nasze, prawda? No i wspólne dyskusje o przeszłości, o wojnie, o Oświęcimiu, Solidarności, Wałęsie i czasach nam już współczesnych. Poczuliśmy się ambasadorami naszego kraju i mogliśmy ocenić własną wiedze historyczną. A potem już wyjazd. Jak zawsze uściski...forever and never....I Hamburg ze swoimi portowymi tradycjami, spichlerzami, kościołami i nowoczesnymi rzeźbami. Coraz bliżej do cywilizacji. Gdzie się podziała cicha, rolnicza i mądra Dania?
Czego się tym razem nauczyliśmy???
tekst i zdjęcia: Anna Dzudzic (koordynator) oraz Agnes Østergaard i Łukasz Wilk
  
|